
01. Intro
02. History of Tom C.
03 .Crime theory
04. Like a stone
05. Sorrow time
06. Soundtrack
07. Reload project
08. Hard cure
09. Outro
SKŁAD:
Michał Żaczek (Wokal)
Łukasz Cetnarski (Gitara)
Jakub Cetnarski (Gitara)
Dawid Gancarz (Klawisze)
Marek Marchewicz (Bas)
Tomasz Kasprzak (Perkusja)
Reload to kolejna młoda grupa, która miała okazję zaistnieć na rynku fonograficznym dzięki Insanity Records. Muszę przyznać, jestem pełen podziwu dla tej firmy i „nosa” jaki ma do wychwytywania zespołów, w których rękach jest przyszłość progresywnego rockowego grania w Polsce. Nie boję się tych śmiałych słów, a jako ich potwierdzenie proponuję zapoznanie się chociażby z debiutanckim albumem grupy Reload. Na „Crime Theories” znajdziemy wszystko to, co czyni tę odmianę rocka i metalu niebanalną. Od pierwszego regularnego nagrania na płycie „History of Tom C.” zostałem bardzo pozytywnie zaskoczony, przede wszystkim wokalem. Niejaki Żaku śpiewa z manierą przypominającą krzyżówkę głosów Bruce’a Dickinsona oraz Jamesa LaBrie. Te wokalne „górki” i charakterystyczne vibrato na końcu frazy nie może się inaczej kojarzyć, niż tylko z tymi Panami. Oczywiście nie tylko wokal, prowadzący nas przez historię nastolatka poznającego ciemne strony życia, wart jest uwagi. Zespół dwoi się i troi, żeby słuchacz nie odwracał swojej uwagi podczas słuchania „Crime Theories” i trzeba przyznać, że wychodzi mu to wyjątkowo dobrze. Plamy klawiszy przecinane ostrymi riffami, solidna gra sekcji rytmicznej, mnogość motywów – wszystko to sprawia, że ma się ochotę do tych „Teorii zbrodni” wracać. Jednocześnie, co dosyć nietypowe w przypadku debiutantów, ciężko jest podciągnąć muzykę Reload pod jednoznaczną inspirację danym zespołem, stylem. Dream Theater? Nie, muzyka Reload jest agresywniejsza, więcej tutaj heavy metalowych elementów. Może nieco Iron Maiden? Z pewnością, jednak pokażcie mi u „Ironów” takie połamańce i zmiany tempa. Gdzieś w tym momencie można wysnuć wniosek, że grupa, mimo że młoda, potrafi być oryginalna, bez uciekania się do zabiegów, czyniących muzykę niesłuchalną. Podobnie jak w wypadku grupy Perihellium, możemy powoli zapominać o naszych polskich kompleksach na polu rocka progresywnego. Reload absolutnie w niczym nie ustępuje zagranicznym grupom, a miejscami nawet je przewyższa swoją świeżością i młodzieńczym zapałem, który słychać niemal w każdej nucie na krążku. Panowie, możecie spać spokojnie. Taki album na koncie to zaiste powód do dumy.
9/10
Marcin Müller
http://www.myspace.com/bandreload
|